Jak powstała kategoria obozów przygodowych | Campsy

Szukałam obozu survivalowego i natknęłam się na coś znacznie większego. Harcerze, byli żołnierze, obozy wędrowne i organizacje, o których nikt nie mówi głośn...

Pies w okularach survivalowych na tle lasu z namiotem – obóz przygodowy

Jak powstała kategoria obozów przygodowych

Kiedy szukałam obozu dla synów, wiedziałam całkiem dobrze czego nie szukam.

Nie interesowały mnie kolejne wycieczki autokarowe, muzea, parki rozrywki ani program wypełniony atrakcjami od rana do wieczora.

Szukaliśmy czegoś zupełnie innego. Obozu, na którym dzieci będą musiały czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, zmoknąć, zmęczyć się i poradzić sobie z rzeczami, których nie da się przeżyć siedząc przed ekranem.

Naturalnym punktem startu wydawało się hasło "obóz survivalowy" i rzeczywiście takich ofert znalazłam całkiem sporo. Im dłużej jednak szukałam, tym częściej trafiałam na obozy, które pasowały do tego, czego szukałam jeszcze lepiej niż wiele ofert reklamujących się jako survivalowe, a jednocześnie w ogóle nie używały tego słowa.

Jedne organizowała niewielka fundacja założona przez byłych żołnierzy. Inne prowadzili instruktorzy harcerscy. Trafiłam też na obozy wędrowne, projekty outdoorowe i organizacje działające od lat w swoich małych środowiskach, często praktycznie niewidoczne dla osób z zewnątrz.

Najciekawsze było to, że wiele z nich miało dokładnie ten klimat, którego szukałam od początku. Las, samodzielność, współpraca, trochę błota, trochę niewygody i dużo przygody. A jednocześnie część tych organizatorów w ogóle nie reklamowała się jako survival.

Dla harcerzy namioty, ognisko, nocne gry terenowe czy życie w lesie są tak naturalną częścią obozu, że często piszą po prostu "obóz letni". Inni używają słów takich jak outdoor, militaria, ASG, wędrówka albo przygoda. Jeszcze inni nie próbują wkładać swoich obozów do żadnej konkretnej szufladki.

Po pewnym czasie przestałam mieć problem ze znalezieniem ciekawych obozów. Zaczęłam mieć zupełnie inny problem: jak to wszystko sensownie uporządkować.

Im więcej ofert analizowaliśmy, tym częściej okazywało się, że organizatorzy opisują podobne doświadczenia zupełnie innym językiem. Z perspektywy organizatora te różnice często są bardzo istotne. Z perspektywy rodzica szukającego kolejnej przygody dla dziecka wiele z tych obozów trafia jednak w te same potrzeby.

Dlatego zebraliśmy je w jednym miejscu.

Nie po to, żeby udawać, że są takie same. Nadal bardzo różnią się programem, charakterem i podejściem organizatorów. Chodziło raczej o to, żeby nie trzeba było odkrywać ich przypadkiem, jedna po drugiej, wpisując za każdym razem inne hasło do wyszukiwarki.

Jeżeli więc szukasz obozu, na którym będzie więcej lasu niż ekranów, więcej wyzwań niż gotowych atrakcji i więcej prawdziwej przygody niż odhaczania kolejnych punktów programu, jesteś we właściwym miejscu.

O autorze

Joanna Nowacka

twórczyni serwisu campsy.pl